Planowanie wakacyjnej podróży

Planowanie wakacyjnej podróży

(zdj. Moje Auto)

Od dłuższego czasu temat wakacji przewija się na blogu. Dziś o kolejnym, jakże ważnym etapie, planowaniu wyjazdów. Jako środek transportu wybieram moje auto z podstawowego względu. Podróżując już w dwie osoby jest to bardziej ekonomiczne rozwiązanie. A i na miejscu zawsze mam gwarancję większej mobilności.

Którędy do celu?

 Rozbudowa sieci dróg znacznie polepszyła komfort podróżowania po naszym kraju. W dodatku skróciła czas przejazdów i podniosła bezpieczeństwo, co ma swoje odzwierciedlenie w statystykach wypadków. Dziś praktycznie przejedziemy z jednego końca Polski na drugi nowoczesną infrastrukturą, może nie zawsze będą to autostrady, a przede wszystkim ekspresówki. A też i wiele dróg lokalnych zostało gruntownie przebudowanych.

Efekt jest taki, że jadąc na przykład z południa na północ kraju mamy kilka alternatywnych tras. Ich przebieg podpowiada nawigacja (kto korzysta jeszcze z papierowych map?), która dzieli je na szybkie i ekonomiczne, zapewniając przy tym stały monitoring ruchu na drodze z możliwością wytyczenia objazdów. Którą z nich wybrać?

Dla mnie najważniejsze kryteria to odległość, czas przejazdu i kalkulacja zużycia paliwa. Następnie uwzględniam opłaty za przejazdy odcinkami autostrad, które w zależności od koncesjonariusza znacząco się różnią. W dodatku trzeba pamiętać o ewentualnym zatorze podczas przejazdów przez bramki. Niestety, póki co elektroniczny system poboru opłat działa tylko na kilku fragmentach.

I jeszcze jedna ważna uwaga, pamiętajmy, że jadąc samochodem osobowym z przyczepką kempingową czy – a zaszalejmy – łódką, nasz zestaw może przekroczyć 3,5 tony. Po pierwsze czy mamy do jego prowadzenia stosowne uprawnienia, po drugie jadąc drogami ekspresowymi podlegamy już opłatom w systemie viaTOLL. Oczywiście warto zaplanować miejsce na postoje i ewentualne tankowanie samochodu. Ale moimi strategiami na ten temat podzielę się w kolejnym wpisie na blogu.

Wyższą szkołą jazdy jest wyjazd za granicę. Ustalenie odpowiedniej trasy może okazać się banałem przy zagłębianiu się w przepisy obowiązujące w poszczególnych krajach. Wymagane ubezpieczenie, opłaty za przejazdy, limity prędkości czy wysokość i sposób uiszczania mandatów to tylko kilka najważniejszych różnic. Najlepiej więc skorzystać z zaufanego źródła informacji na ten temat – dla mnie jest to strona www.polakzagranica.msz.gov.pl

Podróż zagraniczna

(zdj. Moje Auto)

Cyfrowy przewodnik w podróży

Padło już pytanie kto dziś używa papierowych map czy atlasów drogowych? Owszem mają swój urok, choć bardziej sentymentalny, ale stały się niepraktyczne. Bo w dobie miniaturowych urządzeń elektronicznych i internetu mamy stały dostęp do niemal wszystkich zasobów całego świata. Tym razem interesują nas cyfrowe mapy, czyli nawigacja.

Najprostszym rozwiązaniem jest nasz smartfon, zaś najłatwiej dostępnym oprogramowaniem jest Google Maps. Dzięki rozbudowanym funkcjom możemy siedząc wygodnie przed komputerem w domu szczegółowo zaplanować całą trasę, a następnie przenieść dane do telefonu. Jeszcze do niedawna konkurencyjnym rozwiązaniem były przenośne nawigacje samochodowe.

Nawigacja w telefonie

(zdj. Moje Auto)

Dla mnie ich najmocniejszą stroną wciąż jest większy ekran oraz… brak funkcji telefonu. Po prostu mam pewność, że podczas prowadzenia mnie po ulicach nieznanego miasta nagle nie wyskoczy ekran połączenia przychodzącego (w niektórych modelach smartfonów można zmienić priorytety). Oba rozwiązania łączy kilka kwestii technicznych. Po pierwsze sposób zamontowania. W przypadku telefonów musimy zaopatrzyć się w stosowny uchwyt, w nawigacji przenośnej powinien być w komplecie.

Po drugie miejsce, które zawęża konstrukcja wspomnianego elementu montażowego. Nie decyduję się na kratki nawiewu, bo trzeba je częściowo zasłonić, a w dodatku zimne (lub ciepłe) powietrzne negatywnie wpływa na elektronikę urządzenia. Pozostaje kokpit samochodu, ale faktura jego powierzchni nie zawsze pozwala na trwałe przyklejenie gumowej przyssawki. Wybieram więc przednią szybę, w lewym dolnym rogu, bo też nie mogę zasłonić sobie widoku zza kierownicy.

Uchwyt na telefon

(zdj. Moje Auto)

I trzecia najważniejsza rzecz. Stałe podłączenie do źródła napięcia. A więc odpowiedniej długości kabel, poprowadzony tak, aby nie przeszkadzał podczas prowadzenia samochodu. Można go podłączyć do gniazda USB, ale ja wybieram wtyczkę lub przejściówkę do klasycznej zapalniczki 12V.

Nawigacja pokładowa

W najlepszej sytuacji pozostają kierowcy, których samochody wyposażone są w nawigację pokładową. To najbardziej komfortowe w użytkowaniu rozwiązanie, ale niestety ma swoją wysoką cenę i nie zawsze można doposażyć w nią używany pojazd.

Na koniec jeszcze wspólny mianownik tych urządzeń. Nigdy, w stu procentach nie ufajmy wskazaniom nawigacji. To tylko elektronika z oprogramowaniem, które może zawierać błędne dane prowadzące nas na przysłowiowe manowce. Nie wyłączajmy więc własnego myślenia, stale obserwujmy drogę i jeźdźmy prosto do wytyczonego celu!