Ja i moje auto

Ja i moje auto

(Zdj. Pxhere)

Na to hasło każdy z nas kierowców mógłby przytoczyć wiele osobistych i ciekawych historii. I nie ma ich końca, bo kolejne tematy dostarcza nam codzienne życie. Uwielbiamy o nich rozmawiać, uzależniliśmy się od ich posiadania i nie bójmy się tego stwierdzenia – samochody stały się częścią naszego ego.

Spełnione marzenia o czterech kółkach

Jeszcze trzy dekady temu w Polsce o wiele łatwiej było zdać egzamin na prawo jazdy niż zostać posiadaczem samochodu. Niby był dostępny w oficjalnej sprzedaży, ale jego zakup graniczył niemal z cudem. Pozostawała alternatywa w postaci giełd lub Peweksów lecz żądane tam ceny przekraczały możliwości przeciętnego Kowalskiego czy Nowaka.

Ale każdy mógł pozwolić sobie na snucie marzeń o własnym samochodzie. Te ziściły się z nadejściem przemian gospodarczych na przełomie lat 80. i 90. XX wieku. Od tamtej pory systematycznie przybywa pojazdów na polskich drogach. Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego od 1990 roku tylko liczba zarejestrowanych samochodów osobowych wzrosła aż czterokrotnie, przekraczając już 21 milionów sztuk!

Oznacza to, że statystycznie co drugi Polak jest właścicielem czterech kółek. Faktycznie część z nich to pojazdy firmowe, dlatego rynek wciąż pozostaje nienasycony, a z każdym miesiącem przybywa kierowców. Dziś posiadanie prawa jazdy kategorii B jest sprawą tak oczywistą, jak oglądanie telewizji w kolorze.

Samochód w ruchy

(zdj. Pxhere)

 

Też masz kampera?

W drugiej dekadzie XXI wieku trudno wyobrazić sobie życie bez telefonu komórkowego czy internetu. Podobnie jest z samochodem. To dzięki niemu jesteśmy w ciągłej podróży – do pracy, do przedszkola czy szkoły, na zakupy, do kina, na spotkanie z bliskimi i przyjaciółmi, na weekend i na wakacje, a czasem tak po prostu jedziemy bez celu. Codziennie spędzamy w nim na tyle dużo czasu, aby zacząć traktować go jak drugi dom. A to sprawia, że chcemy czuć się w nim jak we własnych czterech kątach – relaksujemy się przy muzyce, toczymy rozmowy, czytamy, jemy, pijemy, wypełniamy wnętrze ulubionym zapachem…

Mimochodem więc staje się naszą wizytówką. Dużo o jego właścicielu mówi nie tylko marka, model, rodzaj nadwozia czy kolor lakieru, ale też ogólny wygląd. Dlatego nie bez znaczenia pozostają tak banalne czynności jak systematyczne mycie karoserii lub przecieranie szyb i reflektorów. Liczą się też detale – czyste felgi, czarne opony, lśniące chromy… Po uwzględnieniu wnętrza kabiny, komory silnika i bagażnika lista ta może być bardzo długa.

O tym, że lubimy mieć zadbany samochód świadczy bogata oferta kosmetyków i chemii motoryzacyjnej dostępnej w sklepach i na stacjach paliw. A gdyby było inaczej ich producenci z pewnością znaleźliby sobie inne zajęcie.

Wysprzątany samochód

(zdj. pixabay)

 

Między nami kierowcami

Tematy naszych codziennych rozmów? Polityka, zdrowie, finanse, praca, plany na wakacje i oczywiście nasz samochód! Przy okazji ponarzekamy sobie na ceny paliw, stan dróg, korki, brak miejsc parkingowych oraz zachowanie innych – pieszych, rowerzystów, motocyklistów, no i kierowców.

Miłą odskocznią od tych przyziemnych tematów są zasłyszane nowinki techniczne, rynkowe premiery i zapowiedzi bliższej bądź dalszej przyszłości motoryzacji. A to naturalnie rodzi kolejne marzenia, więc dlaczego by nie dążyć do ich zrealizowania?

Podyskutujmy o tym wszystkim tutaj na blogu. To miejsce nie tylko o nas, ale przede wszystkim dla nas. Dzielmy się doświadczeniami, spostrzeżeniami, nie bójmy się pytać, a czasem zjeżdżajmy na pobocze. Odważnie i nie zawsze na poważnie. Komentujcie, udostępniajcie, piszcie!