Eco-driving – zmniejszamy zużycie paliwa nawet o 25%

Eco Driving

(zdj. pxhere)

Paliwo ucieka niczym woda przez nieszczelny kran. Tracimy kolejne litry, wydając więcej na eksploatację pojazdu, a przecież producenci samochodów zapewniają nas, że te nowoczesne gwarantują ekonomikę jazdy…tylko gdzie ona jest? Zanim zaczniemy obwiniać tych, z których fabryk wyjeżdżają nowoczesne auta, zastanówmy się, co my możemy robić nieprawidłowo i jak właściwie wygląda nasza jazda. Może kilka wskazówek udzielą nam znajomi ze Sztokholmu i Kopenhagi, gdzie zasady eco-drivingu stosuje się już wielu lat.

Początkujących kierowców można jeszcze usprawiedliwić, że hamują i ruszają zbyt gwałtownie, nie kontrolują prędkości i jeżdżą za szybko, nie ruszają zaraz po uruchomieniu silnika i magazynują w bagażniku niepotrzebne rzeczy. Doświadczony kierowca powinien wiedzieć, że każdy z tych czynników obniża ekonomikę jazdy i ma wpływ na większe zużycie paliwa. Stosując się do zasad eco-drivingu możliwe jest zmniejszenie zużycia paliwa nawet o 25%. Przeciętny kierowca, który zwraca na nie uwagę zużywa go już o 8% mniej, a jak wiadomo, trening czyni mistrza.

Grunt to podstawy

Otwierasz drzwi samochodu, siadasz wygodnie w fotelu i przekręcasz kluczyk w stacyjce. Co dalej? Uruchomiony silnik w trakcie postoju rozgrzewa się znacznie dłużej niż podczas jazdy. Wypalamy paliwo bez najmniejszego sensu, cierpi na tym również środowisko, a nasz portfel przede wszystkim. Jednostka napędowa rozgrzewa się znacznie szybciej, kiedy jedziemy, osiągając tym samym optymalne warunki pracy po krótszym czasie od startu. Chcesz posiedzieć wygodnie w fotelu swojego samochodu? Nie potrzebujesz do tego włączonego silnika.

Kolejna ważna rzecz – zmiana biegów. Z tym u kierowców bywa różnie, ale jest to uzasadnione ze względu na model i wiek auta. Ogólne zasady trzeba jednak znać i większe odstępstwa są w ich przypadku niewskazane. Trójkę wrzucamy przy 30-50 km/h, czwórkę przy 40-50, a piątkę już 50-60 km/h. Szczególnie piątkę wrzucamy często z dużym opóźnieniem.

Dynamicznie, ale płynnie

Dynamiczna jazda nie musi wykluczać płynnej. Czy wiesz, czym jest hamowanie silnikiem? To odpowiednia redukcja biegów przy wytracaniu prędkości. Hamujesz, zwalniasz, chcesz się zatrzymać… nie rób tego gwałtownie. W ten sposób zmniejszasz zużycie hamulców, a silnik nie traci nawet kropli paliwa.

Jeżeli ruszasz z miejsca, to przyśpieszaj z gazem wciśniętym na 75% do momentu, aż osiągniesz pożądaną prędkość. Silnik będzie przez krótszy czas w fazie zwiększonego zapotrzebowania na paliwo.

Przyzwyczajenie, nie zawsze potrzeba

Wiele rzeczy robimy nieświadomie, nie zwracając uwagi na to, iż rezygnując z nich, możemy znacząco zredukować zużycie paliwa. Otwórz bagażnik swojego samochodu i odpowiedz sobie na pytanie – które z tych rzeczy się w nim znajdujące są Ci potrzebne podczas jazdy? Dmuchany materac? Stary leżak ogrodowy? Lodówka turystyczna? Słoiki po przetworach? Każde 100 kg dodatkowego bagażu to 0,7 l/100 km więcej. Zrób porządek w swoim aucie, a przekonasz się, że nie warto robić z niego mini garażu czy piwnicy.

A czy kiedy wracasz z wakacji bądź zimowych ferii, to pamiętasz o zdjęciu z dachu boksu? Jazda z takim z pozoru nieznaczącym dodatkiem to aż 20% większe spalanie, co bywa  uwarunkowane trudnościami w przepływie powietrza.

Kolejnym nawykiem Polaków jest jazda latem zawsze z włączoną klimatyzacją. Wsiadamy do samochodu i bez zastanowienia uruchamiamy przyjemny chłód. Nie pamiętamy o tym, żeby po chwili ją wyłączyć. W ten sposób spalamy do 2 l/100 km więcej. Czy tak naprawdę zawsze jej potrzebujesz? W chłodniejsze dni wystarczy nawiew, a kiedy parkujesz poświęć więcej czasu na znalezienie zacienionego miejsca, oczywiście jeżeli jest taka możliwość.

Ze smutkiem należy przyznać, że  nadal  wielu kierowców ma bardzo nieekonomiczne nawyki. Chcą jeździć taniej, nie mając świadomości, że bardzo dużo zależy właśnie od nich. Przyjęliśmy z wielkim zachwytem skandynawski styl we wnętrzach, dlaczego podobnie nie może być ze skandynawskim stylem jazdy…