Warto o tym pamiętać, na okrągło!

Prawidłowe ciśnienie w oponach

(zdj. Moje Auto)

Póki co nie wymyślono lepszej rzeczy, która miałaby przejąć rolę koła w samochodzie. A to powinno być idealnie okrągłe, w przeciwnym razie czeka nas kilka nieprzyjemnych doznań, jak większe wydatki na paliwo czy gorszy komfort jazdy. O wpływie na bezpieczeństwo na drodze nie wspominając. Dbajmy więc systematycznie o prawidłowe ciśnienie w oponach!

Sezonowej wymianie kół, bo przy samych oponach to rzecz oczywista, towarzyszyć powinna kontrola ciśnienia powietrza. Jednak wykonanie tej czynności dwa razy w roku to stanowczo za mało. Przecież z naszych samochodów korzystamy codziennie i nieustannie narażamy je na przypadkowe uszkodzenia. Chociażby przebicie opony po najechaniu na ostry przedmiot – swoją drogą na szczęście czasy, gdy używaliśmy dętek odeszły w niepamięć. Przynajmniej jeśli chodzi o auta.

 Złe nawyki większości kierowców

Ze spadkiem ciśnienia w kołach wcale nie musi wiązać się uszkodzenie opony. Coraz częściej dochodzi do tego z naszej winy, a raczej niedbalstwa bądź gapiostwa. Wystarczy nie zauważyć dziury w jezdni czy nie zwolnić przed tzw. śpiącym policjantem. Notorycznie też popełniamy te same błędy podczas parkowania. Przejdźmy się ulicą i popatrzmy na stan kołpaków czy samych felg – bo o nich tutaj mowa. Podjeżdżając pod krawężnik zróbmy to powoli i na wyprostowanych kołach. Zjeżdżając z niego nie dodawajmy od razu gazu. Uszkodzenie rantu felgi doprowadzi do utraty powietrza, a przywrócenie jej idealnie okrągłego kształtu okaże się albo kosztowne albo niewykonalne. Co zresztą też sprowadzi się do poniesienia niemałych wydatków.

Inną, ale jakże równie często spotykaną przyczyną uszkodzenia opon i felg jest najeżdżanie lub wręcz dociskanie kołami do krawężnika. I pozostawienie w takim położeniu samochodu. Ja zawsze staram się parkować tyłem. Przy równoległym mam lepszą kontrolę wykonywanych manewrów, dodatkowo mogę wspomóc się chwilowym obniżeniem lusterka zewnętrznego. Z kolei przy prostopadłym, gdy poczuję moment dojechania kołami do krawężnika wrzucam na luz, delikatnie odpuszczam hamulec i pozwalam się stoczyć autu kilka centymetrów do przodu.

Tylko systematyczna kontrola ciśnienia

Teoretycznie przed każdą jazdą powinniśmy wykonać pobieżne oględziny stanu technicznego samochodu. Oczywiście w praktyce to nie wykonalne, jednak warto jak najczęściej spoglądać na opony. Najlepiej skontrolować ciśnienie w każdym kole raz w tygodniu. Ale to też utopia, ja staram się zrobić to przynajmniej raz w miesiącu. Wystarczy mi do tego podręczny ciśnieniomierz, który wożę w bagażniku samochodu. Alternatywą są kompresory na stacjach benzynowych, więcej zachodu wymaga podjechanie do warsztatu czy punktu wulkanizacyjnego. W lepszej sytuacji są kierowcy, którzy posiadają samochody z systemem monitorowania ciśnienia w kołach.

Kompresor na stacji benzynowej

(zdj. Moje Auto)

Jeśli w krótkim czasie nastąpi kolejny spadek powietrza oznaczać to może wspomniane uszkodzenie felgi. Przy dziurawej oponie efekt ubytku będzie znacznie większy (kolokwialnie mówić kapeć), a tym samym łatwiej zidentyfikować przyczynę.

Stacja czy warsztat mają jeszcze tę zaletę, że od razu dopompujemy koła. Ale zbliżają się wakacje i rodzinne wyjazdy, stąd w moim samochodowym ekwipunku na wypadek awarii pojawi się nożna pompka. Ten nieco zapomniany dziś przedmiot świetnie sprawdzi się także przy dmuchanym materacu, pontonie czy rowerze. Czyli przedmiotach, które często zabieramy na urlop czy wakacje.

Producent każdego samochodu ustala optymalne ciśnienie w kołach. Bierze przy tym pod uwagę masę, moc silnika jak i dopuszczalną ładowność pojazdu. Pod tym pojęciem skrywa się przede wszystkim liczba pasażerów i pojemność bagażnika. To kolejna rzecz, którą powinniśmy brać pod uwagę przy kontroli ciśnienia. Inne wartości zastosujemy podczas codziennej eksploatacji w drodze do pracy, szkoły czy zakupy, inną na czas dłuższej i w większym gronie podróży.

Spójrzmy zresztą na zalecenia widniejące na tabliczkach umieszczonych na samochodzie (z reguły na którymś słupku, ramie drzwi lub pokrywie wlewu paliwa) albo w tabelkę ciśnień w oponach na stronach książki serwisowej.

Tabliczka informująca o ciśnieniu

(zdj. Moje Auto)

 

Na podwyżki paliwa nie mamy wpływu, ale…

Nieprawidłowe ciśnienie w kołach ma swoje odzwierciedlenie w komforcie jazdy. Chyba każdy z nas lubi wygodnie podróżować i na tym zakończymy ten wątek. Poważniejsze jednak konsekwencje wiążą się z utratą trakcji i dłuższą drogą hamowania. Nie ma więc co ryzykować naszym i innych bezpieczeństwem. Zapewnienie maksymalnej ochrony zawsze powinno być naszym priorytetem.

Bardziej namacalną kwestią jest ekonomia. Wspominaliśmy już o kosztownych naprawach lub wymianach uszkodzonych felg, kolejny wydatek przysporzą nam niedopompowane opony. Nierównomierny styk bieżnika z drogą skróci jej żywotność. Koła będą też stawiały większy opór toczenia, co silnik zrekompensuje sobie wzrostem zużycia paliwa.

A te w ostatnim czasie mocno drożeje, na szczęście mamy wpływ na zmniejszenie częstotliwości pojawiania się na stacjach benzynowych. Wystarczy systematycznie kontrolować ciśnienie w kołach i szanować opony oraz felgi. Zaś nadmiar gotówki lepiej spożytkować na wakacyjne przyjemności!

Ciśnieniomierz samochodowy

(zdj. Moje Auto)