Kupujemy samochód używany

Kupujemy samochód

(zdj. Fotolia)

Na przestrzeni ostatnich lat w Polsce wzrosła sprzedaż nowych samochodów. Dominującą rolę pełni jednak oferta na rynku używanych. Moje auto pochodzi właśnie z tego źródła, spróbuję więc podzielić się swoimi przemyśleniami. Może okażą się pomocne w realizacji Twoich planów.

Gdzie kupić używany samochód?

 Część samochodów oferowanych na rynku wtórnym zostało kupionych w polskich salonach. Nie ma co ukrywać, stanowią one najpewniejszy wybór. Z reguły łatwo sprawdzimy historię interesującego nas egzemplarza chociażby u dilera danej marki czy poprzez platformę https://historiapojazdu.gov.pl

Pozostałe samochody używane pochodzą z prywatnego importu do Polski. Najczęściej trafiły do nas z krajów Unii Europejskiej, chociaż są też koneserzy modeli sprowadzonych z USA.

Taki samochód kupimy zarówno od dilera w ramach rozszerzonej oferty salonu sprzedaży (właśnie stąd pochodzi moje auto), w niezależnym komisie, poprzez portal ogłoszeniowy bądź bezpośrednio od osoby prywatnej. Możemy też sami kupić go za granicą i sprowadzić do Polski. Niezależnie od źródła pochodzenia zawsze domagajmy się oryginalnej książki serwisowej pojazdu.

Na co zwrócić uwagę przed zakupem?

Wybór marki, modelu, wersji nadwozia, koloru czy wreszcie jednostki napędowej to indywidualna sprawa każdego z nas. Niezależnie od tego zaczynamy od obejrzenia karoserii samochodu. W trakcie użytkowania trudno uniknąć drobnych rys czy parkingowych przytarć na zderzakach, wbrew pozorom ich obecność będzie świadczyła o „czystych” intencjach sprzedającego. Niemniej warto sprawdzić miernikiem grubości powłoki lakieru wszystkie elementy samochodu. Zakup takiego urządzenia do celów prywatnych to wydatek kilkudziesięciu złotych, co potraktujmy jako część inwestycji w samochód.

Przyjrzyjmy się też oznaczeniom umieszczonym na szybach. Łatwo zweryfikujemy czy jest oryginalna, jeśli nie zapytajmy sprzedającego o przyczynę. W praktyce może okazać się, że po wypadku drzwi czy nadkole zostało wymienione na fabrycznie pomalowany element, przez co miernik grubości lakieru nie wykazał różnic. W przypadku szyb nie da się tego ukryć.

Teraz możemy spojrzeć pod maskę silnika. Wbrew pozorom znajdujące się tam elementy nie powinny świecić idealną czystością. W trakcie jazdy nie unikniemy zabrudzeń, które łatwo odróżnimy od śladów potencjalnych wycieków.

Przedostatnią czynnością jest obejrzenie wnętrza samochodu. Zaczynamy od tapicerki, podsufitki oraz wykładziny, oczywiście podnosząc za każdym razem dywaniki. Później działanie mechanizmów regulacji położenia foteli i zagłówków, składanych oparć kanapy, otwierania drzwi i szyb, zapinania pasów bezpieczeństwa oraz oświetlenia. Kolejnym krokiem jest uruchomienie silnika, ale zanim posłuchamy jego pracy warto przyjrzeć się poszczególnym kontrolkom. Włączamy więc oświetlenie zewnętrzne, w tym kierunkowskazy, przestawiamy na wszystkie możliwe pozycje pracy pokrętła układu wentylacji i klimatyzacji, sprawdzamy działanie spryskiwaczy i wycieraczek, jak i radioodbiornika.

Jeśli nie mamy zastrzeżeń, zróbmy jazdę próbną. Nie trzeba być doświadczonym kierowcą czy mechanikiem, aby wykryć nienaturalne stukanie czy zachowanie się na drodze. Silnik powinien pracować miarowo, przyspieszać płynnie, a poszczególne biegi wchodzić bez przeszkód.

Co dalej?

 Bez względu na źródło pochodzenia i miejsce zakupu auta musimy go formalnie przerejestrować na siebie oraz ubezpieczyć. W niektórych przypadkach, np. zakupu od osoby prywatnej trzeba zapłacić podatek, zaś przy imporcie zza granicy uiścić opłatę recyklingową oraz przetłumaczyć dokumenty. Najmniej czynności będziemy mieć przy samochodzie, który był już zarejestrowany w Polsce. O wszystkich wymaganiach w konkretnym przypadku dowiemy się w dowolnym wydziale komunikacji bądź na jego stronie internetowej.

Na tym nie skończyły się moje wydatki, ale to już kwestia indywidualnego podejścia do samochodu. Ja jeszcze u diagnosty sprawdziłem ustawienie świateł i efektywność układu hamulcowego, zaś u wulkanizatora wyważenie kół oraz ciśnienie w oponach z zapasową włącznie. Lubię też wiedzieć na czym stoję, a w tym przypadku jeżdżę, więc czekała mnie wymiana oleju silnikowego, płynów eksploatacyjnych i filtrów oraz przegląd klimatyzacji. Na koniec nowe pióra wycieraczek, uzupełnienie płynu do spryskiwaczy, czyszczenie wnętrza oraz gruntowne umycie podwozia oraz karoserii i jej nawoskowanie. Wkładając do środka mój ulubiony zapach mogłem w końcu poczuć się jak u siebie.