Co łączy stół kuchenny z kokpitem samochodu?

Kokpit w samochodzie

(zdj. Moje Auto)

Posiłek jest bardzo ważną częścią naszego dnia i jak wszyscy wiemy najlepiej spożywać go siedząc przy stole. Dodajmy czystym, nie wyobrażam też sobie korzystania z brudnych naczyń oraz sztućców. Spójrzmy w ten sposób na… kokpit w samochodzie. Nie, to nie pomyłka, przecież za kierownicą również spędzamy dużą część naszego dnia. Zadbajmy więc, aby to były przyjemne chwile, lepiej też zniesiemy stanie w ulicznym korku.

Na początek zdefiniuję swoje granice kokpitu

Oczywiście rozciąga się on od lewego do prawego słupka A, ma miejsce na kierownicę, zestaw zegarów, środkowy panel ze sterowaniem klimatyzacją i pokładowym radioodtwarzaczem oraz schowek przed pasażerem. Ale dla mnie to również obudowa pod kolumną kierownicy, drążek zmiany biegów i środkowy tunel z podłokietnikiem oraz wewnętrzna strona przedniej szyby, osłony przeciwsłoneczne i lusterko wsteczne. Dlaczego? Bo łatwiej sprzątnąć to kompleksowo, tym bardziej, że użyjemy tych samych autokosmetyków.

Zanim przejdziemy do ich wyboru, szybki przegląd kokpitów w naszych samochodach. Dawniej wykonane były z prostej, lakierowanej blachy, dziś praktycznie wszystkie elementy odlane są z tworzywa sztucznego. W kolorze jasnym lub ciemnym, czy też łączonym, albo kontrastującym z tapicerką lub współgrającym z barwą nadwozia. Dzięki temu każdy z nas może dobrać odpowiadający swoim gustom zestaw.

Coraz częściej na kokpicie pojawiają się akcenty imitujące elementy chromowane lub drewniane. Ostatnio lansowane są wstawki, a nawet całe panele, w tzw. kolorze fortepianowym. Wygląda efektownie, szczególnie gdy odbijają się w nich światła ulicznych latarni i sklepowych witryn, ale utrzymanie tego w nienagannym stanie nie należy do łatwych.

Jak dla mnie zdecydowanie więcej uroku – ale ma to swoją cenę – nadają elementy skórzane oraz autentycznie chromowane bądź wykonane z naturalnego drewna. Z reguły jest to kilka warstw forniru zabezpieczonego bezbarwnym lakierem. A jakie można z tego stworzyć dzieła sztuki pokazują artyści z Rolls-Royce. Wróćmy jednak na ziemię…

Czym, a raczej jak czyścić kokpit?

Dobór autokosmetyków do pielęgnacji kokpitu zależy przede wszystkim od materiałów z jakich został wykonany. Niezależnie od tego, proponuję zacząć od gruntownych porządków. Przyda się do tego jedna z tych kolorowych ściereczek z mikrofibry. Delikatnie moczę ją w ciepłej wodzie, do której można dodać dosłownie kroplę szamponu samochodowego. Z jej pomocą przecieram wewnętrzną stronę przedniej szyby (lub używam dedykowanego preparatu, spróbujcie tego z dodatkiem amoniaku), a następnie wymienione powyżej elementy, które zaliczam do kokpitu. Jak na złość, kurz ukrywa się w licznych załamaniach oraz wąskich kratkach nawiewów. W gruntownym wyczyszczeniu może nam pomóc niewielki pędzelek, a w skrajnych przypadkach patyczek używany do czyszczenia uszu.

Ściereczki z mikrofibry

(zdj. Moje Auto)

Moje auto przechodzi taką kosmetykę kokpitu raz w miesiącu. Oczywiście na co dzień nie jest sterylnie czysto, ale nie popadajmy w skrajności. W międzyczasie – pewnie raz w tygodniu – sięgam po wybrany preparat. Nim też kończę gruntowne porządki.

Produkty przeznaczone do czyszczenia kokpitu dostępne są w postaci aerozolu, atomizera, płynnego mleczka, jak i nasączonych ściereczek. Co więcej większość z nich pozostawia po sobie zapach – z reguły wanilii, truskawki, cytryny (lubię to!), jabłka czy bliżej niezidentyfikowanej świeżości.

Jak osiągnąć najlepszy efekt?

Równie ważny jest końcowy efekt – błysk czy używany przeze mnie mat. Kolejną cechą tego produktu powinny być właściwości antystatyczne, które opóźnią ponowne osadzanie kurzu. Nie wspominam o neutralnym, pozbawionym rozpuszczalników, składzie czy dodatkach z wosków, które opóźniają proces starzenia. Zakładam, że każdy z nas czyta etykietę przed zakupem produktu.

Z reguły „kokpity” nadają się do czyszczenia wszystkich elementów, w tym miecha ochronnego i samego drążka zmiany biegów czy hamulca ręcznego. Jednak nie wolno pokrywać nimi powierzchni pedałów czy gumowych dywaników.

Preparat do kokpitu

(zdj. Moje Auto)

Z kolei użyty do przedniej szyby preparat wykorzystuję do przetarcia lusterka wstecznego, zestawu zegarów oraz wyświetlacza klimatyzacji i radioodbiornika. Można nim też wyczyścić, coraz częściej królujący na środku kokpitu, wielofunkcyjny ekran dotykowy. Na nim to dopiero widać każdy odcisk palca!

Ostatnią już chyba czynnością będzie przywrócenie pozycji ustawień pokręteł sterowania radiem czy klimatyzacją oraz przycisków różnych układów i systemów. Zapomnieliśmy o czymś? Fakt, przy okazji gruntownych porządków mogliśmy wyczyścić boczki drzwi, podsufitkę, tapicerkę i pozostałe szyby. Wrócę do tego w kolejnym wpisie na blogu.